Stowarzyszenie Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych Kresów Wschodnich jest kontynuatorem
Centralnego Związku Osadników Wojskowych powstałego w marcu 1922 roku
Strona główna Historia osadnictwa wojskowego Historia Stowarzyszenia Nasza działalność KRESOWE STANICE
Pomnik Osadników Sztandar Adresy i kontakty Wydawnictwa i pamiątki Archiwum Ciekawe strony
Józef Piłsudski - 70. rocznica śmierci

Motto
Siałem wiatry śmiertelne. Jestem czoło burzy.
Lecę na niej, świat niosę i żyję bezdomnie.
Mój mit kurzawę wzbija. Gromem się powtórzy -
Biada, jeżeli pustym! Pustym dźwiękiem - po mnie.
Z "Wyroku pośmiertnego" Kazimierza Wierzyńskiego

Marszałek Piłsudski należy do najściślejszej czołówki w polskim panteonie narodowych bohaterów. "Nie umarł" - mimo, że od daty Jego zgonu minęło 70 lat.
20 marca 1935 r., po kilkukrotnych atakach torsji, po raz pierwszy wypowiedziane zostało złowieszcze słowo "rak". "Jeżeli to jest rak - to mam czasu jeszcze mniej niż myślałem". Po chwili, nie wracając już do stanu swego zdrowia, mówił o Polsce: "Dlaczego u nas, za realnych polityków uważają tych, którzy ulegają sile zewnętrznej, a nie tych, którzy liczą na własne społeczeństwo. Przyzwyczajony jestem do zawierania jasnych i dokładnych umów, do szanowania tych umów, lecz zarazem żądam uszanowania wszystkiego, co jest honorem, poczuciem godności siebie"".

Konstytucja kwietniowa 1935 r.
Piłsudski mówił wielokrotnie, że jednym z głównych zagadnień, które trzeba załatwić w zakresie spraw wewnętrznych (po maju 1926 r.), jest uchwalenie nowej konstytucji. Polska musi się bronić przed systemem totalitarnym, ale jednocześnie musi wypracować i konstytucyjnie przyjąć taki ustrój państwa, który nie dopuści do ujemnych lub wręcz katastrofalnych skutków źle funkcjonującej demokracji.
Zadanie nie było łatwe. Opozycja sejmowa bojkotowała wszelkie przygotowania i obrady sejmowe poświęcone konstytucji i - jak to czasem bywa - zaplątała się we własne sidła. Wykorzystując nieobecność większości posłów opozycyjnych, a jednocześnie fakt, że w obradach brała udział połowa ustawowej liczby posłów, czyli niezbędne do zmiany konstytucji quorum, przeprowadzono głosowanie. W ten sposób w piątek 1934 r. Sejm uchwalił nową konstytucję i przesłał ją do Senatu.
W Senacie rozpatrywano konstytucję ponad rok i ostatecznie przyjęto jej tekst z kilkoma poprawkami. Konstytucja zawierała "dekalog solidaryzmu" i ustalała, że na czele państwa stoi "Prezydent Rzeczypospolitej, który harmonizuje działania naczelnych organów państwowych, mianuje prezesa rady ministrów, zarządza otwarcia, odroczenia i zamknięcia Sejmu i Senatu, zawiera umowy z innymi państwami". Rolę Sejmu ograniczała konstytucja kwietniowa do funkcji ustawodawczych i kontrolnych nad działalnością rządu.
Na uroczystym podpisywaniu, które odbyło się 23 kwietnia 1935 r. (od tej daty konstytucja stała się obowiązująca) Piłsudski nie był obecny, ale złożył swój podpis i był to ostatni jego podpis pod tak ważnym dokumentem państwowym.
Wypisywano o tej konstytucji propagandowe banały i różnego rodzaju brednie. O tym, że nie była ona zła, świadczy przykład Francji pod przywództwem Charlesa de Gaullea, który nową konstytucję Francji, w znacznym stopniu wzorowaną na polskich doświadczeniach Konstytucji Kwietniowej, w r. 1958 wprowadził przez referendum.

Dni przedostatnie
W nocy z 3 na 4 maja Piłsudski podniósł rękę i wskazał na wiszącą nad łóżkiem fotografię matki: "Panna Billewiczówna - powiedział - kochana Mamusia. Czeka już na swego Ziuczka. I ciocia Zula czeka i Broniś czeka, i tylu żołnierzy do defilady się szykuje". Potem coś jeszcze szeptał, czego jego adiutant Mieczysław Lepecki nie zrozumiał, a wyraźnie powiedział: "Muszę się przenieść do Belwederu". Lekarze bali się go przewozić, ale sprawę wzięła w swoje ręce pani Marszałkowa i Piłsudski powrócił tam na swoje ostatnie dni.
Piłsudski nie odczuwał żadnych bóli, całymi godzinami trwał w stanie półprzytomnym. Od czasu do czasu odzyskiwał pełną świadomość i zadziwiał wtedy jasnością umysłu. Po rozmowie z Beckiem (w sobotę 11 maja) czuł się na tyle dobrze, że Lepecki zapytał, czy nie zechce przyjąć Wieniawy, który często ostatnio zgłaszał się i prosił o rozmowę. "Niech przyjdzie, tylko szybko".
W rozmowie z Wieniawą Piłsudski powiedział: "Boję się o los Francji w wojnie z Niemcami. Francja tej wojny nie wygra". Nawiązując do tej wypowiedzi, Wieniawa zapytał na koniec: "A Pan Marszałek wciąż myśli o Francuzach?" "No tak, właśnie o tej Polsce, którą wam zostawiam" - i były to ostatnie właściwie, w pełni świadomie wypowiedziane słowa.
Wieczorem wystąpił ostry krwotok z ust, który bardzo osłabił Marszałka. 12 maja, w niedzielę, o godzinie 7 rano ponownie pokazała się krew.

Ostatnie namaszczenie i zgon
Księdzem, z rodziną Piłsudskich szczególnie związanym, był kapelan Zakładu dla Ociemniałych w Laskach - Władysław Korniłowicz (1884-1946). Wezwano go w celu udzielenia choremu ostatnich sakramentów. Według relacji księdza Korniłowicza, na pierwsze wypowiedziane głośno słowa modlitwy - Marszałek otworzył oczy i spojrzał świadomie, ze zrozumieniem chwili. Ksiądz bez pośpiechu nałożył oleje święte i modlił się do momentu śmierci.
Pani Marszałkowa z córkami klęczała przy łóżku, trzymając rękę umierającego męża. W nogach, obok generała Wieniawy-Długoszowskiego, stał modlący się ksiądz Korniłowicz. Lekarze: Mozołowski i Stefanowski, pochyleni z prawej strony, wpatrywali się w Marszałka. Oczy miał zamknięte, a Jego twarz, wychudła w czasie choroby, była spokojna. W pewnej chwili bardzo szeroko otworzył oczy, zakasłał i energicznie podniósł rękę do ust. Ręka opadła bezwładnie. Była godzina 20.45.
Jedną z największych sal belwederskich na parterze zamieniono w kaplicę żałobną. Ciało Marszałka w mundurze spoczywało na katafalku. W Jego rękach złożonych jak do modlitwy, tkwił ryngraf Matki Boskiej Ostrobramskiej. Nad nim trzy sztandary: z roku 1831, z roku 1863 i sztandar legionowy.
Pod Belwederem gromadziły się tłumy - zespolone w żalu i smutku, niezależnie od przekonań politycznych, które ich dzieliły, niezależnie od narodowości i wyznania, w bolesnym przekonaniu, że oto odszedł "Pater Patriae".

Ostatnia defilada i Wawel
17 maja na Polach Mokotowskich, przed lawetą z trumną Marszałka, odbyła się ostatnia defilada pod dowództwem inspektora armii generała dywizji Orlicz-Dreszera. Orkiestra grała najdumniejszą z polskich pieśni - tę, którą zrodził czyn legionowy - "Pierwszą Brygadę". Niebo od wschodu pokryła ciemność z groźnymi chmurami nadciągającej burzy. Oficerowie wnieśli wieńce i trumnę na platformę żałobnego pociągu, który wkrótce opuścił Warszawę i rozpoczął ostatnią podróż Marszałka do Krakowa - na Wawel.
Pociąg jechał powoli nowo otwartą trasą kolejową przez Radom, Skarżysko, Kielce, Jędrzejów i Miechów. Wzdłuż całej trasy stały niezliczone ilości ludzi. Oświetlona reflektorami trumna żegnała każdego i każdy żegnał trumnę, w której zamknęła się Jego epoka. 18 maja wzdłuż całego dojścia na Wawel płonęły znicze. W chwili przenoszenia trumny z pociągu na lawetę, majestatycznie zabrzmiały dźwięki dzwonu "Zygmunta". Rozdzwoniły się także dzwony z wszystkich świątyń Krakowa. O godzinie 10.30 kondukt dotarł na dziedziniec wawelski. Przed wejściem do katedry, jako jedyny mówca wystąpił prezydent Mościcki:
"Cieniom królewskim przybył towarzysz wiecznego snu. Skroni jego nie okala korona, dłoń nie dzierży berła. A królem był serc i władcą woli naszej (...) Niech hołdy dziś prochom wielkiego Polaka składane zamienią się w śluby dochowania wierności dla Jego myśli w daleką przyszłość przenikających. Niech przekują się w obowiązek strzeżenia dumy i honoru narodu, niech wole nasze do twardej pracy i walki z trudnościami zaprawiają, a serca nasze wielką Jego dla Ojczyzny miłością rozpalą".


Miejsce ostatniego spoczynku Marszałka - Wawel

Testament Piłsudskiego
Piłsudski nie sporządził żadnego formalnego testamentu, ani w zakresie spraw majątkowych, którymi pogardzał, ani w zakresie spraw politycznych, którym poświęcił całe swoje pracowite życie. Jedynym dokumentem, który stanowi wyraz jego ostatniej woli, jest nie datowana kartka urzędowego papieru z nagłówkami "Generalny Inspektor Sił Zbrojnych Pierwszy Marszałek Polski". Pismo atramentowe, nierówne i niezbyt wyraźne, głosi: "Nie wiem, czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech. Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 r. mnie, jako wodzowi, Wilno dali. Na kamieniu, czy nagrobku wyryć motto:

Gdy mogąc wybrać, wybrał zamiast domu
Gniazdo na skałach orła, niech umie
Spać, gdy źrenice czerwone od gromu
I słychać jęk szatanów w sosen szumie.
Tak żyłem.

A zaklinam wszystkich, co mnie kochali, sprowadzić zwłoki mojej matki z Sugint Wiłkomirskiego powiatu do Wilna i pochować matkę (kilka słów nieczytelnych). Niech dumne serce u stóp dumnej matki spoczywa. Matkę pochować z wojskowymi honorami: ciało na lawecie i niech wszystkie armaty zagrzmią salwą pożegnalną i powitalną, tak aby szyby w Wilnie się trzęsły. Matka mnie do tej roli, jaka mnie wypadła, chowała. Na kamieniu, czy nagrobku wyryć wiersz z "Wacława" Słowackiego, zaczynający się od słów: "Dumni nieszczęściem nie mogą...". Przed śmiercią Mama mi kazała to po kilka razy dla niej czytać".
Testament polityczny Józefa Piłsudskiego zawarty jest w Jego dokonaniach i w 12 tomach "Pism zbiorowych". W takim samym stopniu, jak jednostce ludzkiej potrzebna jest wolność osobista - twierdził Piłsudski - tak narodowi potrzebna jest niepodległość. Podstawowymi warunkami niepodległości są: wola narodu, posiadanie suwerennego państwa, skuteczna dbałość o wartości i tradycje narodowe oraz o duchowe i materialne potrzeby obywateli.
"Państwo i naród, które na podstawie negowania prawdy budują myśl polityczną, dążą do zguby. Ten jest słabszy, kto buduje na kłamstwie i fałszu, w porównaniu z tym, kto buduje na prawdzie. Uleczyć swoje choroby, poprawić złą budowlę, zdrowe rzeczy wznosić, może tylko samo społeczeństwo".
Na testament polityczny Piłsudskiego składa się oczywiście także jego legenda, bo jak pisał Witkiewicz: "Legenda to skarb i siła, siła często potężniejsza niż historia, niż rzeczywistość". Piłsudski powinien pozostać symbolem mocy i tężyzny narodu, jego wielkich możliwości i niezniszczalnej siły.


Matka i serce syna - cmentarz na Rossie

Antoni Lenkiewicz

Designed by M.Sz.