Stowarzyszenie Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych Kresów Wschodnich jest kontynuatorem
Centralnego Związku Osadników Wojskowych powstałego w marcu 1922 roku
Strona główna Historia osadnictwa wojskowego Historia Stowarzyszenia Nasza działalność KRESOWE STANICE
Pomnik Osadników Sztandar Adresy i kontakty Wydawnictwa i pamiątki Archiwum Ciekawe strony
WAKACYJNE DYWAGACJE

Upalne lato, czas urlopów i wakacji, to przysłowiowy „sezon ogórkowy”, który nie sprzyja pracy redakcyjnej chociaż jest o czym pisać, bo na miesiące letnie przypadają ważne rocznice.
Na wstępie, niejako już tradycyjnie, zaprosimy Czytelników do udziału w wycieczce na Kresy Wschodnie. Okładkę kwartalnika zdobi archiwalna fotografia Tarnopola, miasta, które było stolicą jednego z najpiękniejszych województw II Rzeczypospolitej. Na stronie 7 zamieszczamy wspomnienia byłej mieszkanki tego miasta Ireny Kotowicz, w których przybliża nam uroki Tarnopolszczyzny, pielęgnowane w sercu do dnia dzisiejszego. Zaś na str. 121 publikujemy relacje Tadeusza Kułakowskiego i Jadwigi Kot (z d. Polkowskej) z wycieczki w strony rodzinne na Wileńszczyznę i Nowogródczyznę.
W połowie lipca 1943 roku nastąpiło nasilenie masowych rzezi polskiej ludności Wołynia, dokonywanych przez zwyrodniałych barbarzyńców spod znaku OUN-UPA. Mordercy okryli się wielką hańbą dopuszczając się niezwykłych okrucieństw, stosując wymyślne tortury nawet wobec ciężarnych kobiet i dzieci, mordując także ludzi zgromadzonych w kościołach itp. Z referatu Jędrzeja Dmowskiego, zamieszczonego na str. 81, dowiemy się jak dojrzewała ideologia nienawiści ukraińskich nacjonalistów, którzy do tej pory działają, nie wykazali skruchy i nie przeprosili Polaków za dokonane zbrodnie ludobójstwa.
Tragiczny dzień pierwszego września 1939 roku pamiętają jeszcze tylko najstarsze pokolenia. Żyje w nich pamięć zmasowanych bombardowań, płonących miast, zdewastowanych kolei i dróg ewakuacyjnych usłanych trupami. Czy spadkobiercy, potomkowie tych agresorów mają moralne prawo narzekać na skutki przegranej wojny, którą przecież ich naród rozpętał? A „nóż w plecy”, wbity Polsce 17 września i w następstwie tego biologiczne wyniszczanie naszego narodu, czy doczeka się uczciwej oceny i przeproszenia?
W dniu 1 sierpnia 2006 roku minęła 62. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego jako ostatniego aktu akcji „Burza”. Powstanie, które stało się symbolem nieujarzmionego ducha Polaków, było chyba najbardziej tragicznym zrywem niepodległościowym w dziejach naszego kraju. Zginął kwiat młodzieży powstańczej (przyszłe elity narodu), a stolica Polski zamieniła się w morze ruin. Utraciło życie około 200 tysięcy mieszkańców miasta, ludzi w różnym wieku, którzy pragnęli żyć, kształcić się kochać i być kochanymi. Czy można było uniknąć tego horroru?
Wreszcie nieustannie powtarzające się publikacje i dyskusje o lustracji i teczkach, zgromadzonych w IPN, przypominają nam, że jako naród o nieujarzmionym duchu zapoczątkowaliśmy upadek systemu komunistycznego. Powszechna solidarność Polaków podczas strajków sierpniowych, której trochę teraz nam brakuje, okazała się wielką siłą sprawczą. Podczas oceny tamtych wydarzeń powtarza się zwykle, że komunizm został obalony przez jednego bądź kilku ówczesnych przywódców strajków. Wydaje się jednak, że główną przyczyną tego upadku była niewydolność gospodarki socjalistycznej i stale pogarszający się poziom życia obywateli kraju, co doprowadziło do ogólnego krachu i powszechnych strajków.
Mamy nadzieje, że powyższe dywagacje zainspirują Czytelników do nadsyłania artykułów, w których wyrażą własne opinie.

Od redakcji

Designed by M.Sz.